Moi le Noir – „Trans-substancjacja 2.0”
Wielkoformatowy fotograficzny obraz kompozytowy, manipulowany komputerowo.
Moi le Noir (2006–2008):
„Trans-substancjacja 2.0: biała kobieta forkuje się na czarnego mężczyznę”
moRgan B. K. całkowicie transformuje własne ciało w ciało czarnego mężczyzny. Na drodze analogowej (pokrycie ciała brązową farbą charakteryzatorską) i cyfrowej (manualne modelowanie ciała i wszelkie modyfikacje w photoshopie). Nie jest to drag, kostium ani zawłaszczenie – to akt trans-substancjacji 2.0. W medium cyfrowym artystka forkuje własne źródło tożsamości (jak repozytorium kodu) i tworzy nową, równoprawną wersję: czarną, męską, autonomiczną.
Czerwone tło z gwiazdą betlejemską działa jak macica-ekran: symbolizuje narodziny nowego podmiotu postludzkiego – cyfrowo zrodzonego, trans-rasowego i trans-płciowego. Tytuł nawiązuje do filmu Jeana Roucha (1958), odwracając kolonialny wektor: to nie czarni przyjmują białe imiona, lecz biała kobieta przyjmuje czarną skórę i męską płeć.
W erze, gdy Inny to już nie tylko imigrant, ale także AI, cyborg i proteza, jedyną autentyczną solidarnością jest gotowość do całkowitego stawania-się Innym. Moi le Noir ten gest wykonuje – już w 2006 roku.
Dane techniczne i kontekst powstania
Wielkoformatowa fotografia barwna (125 × 170 cm), naświetlana laserowo, pod pleksi na dibondzie. Obraz jest kompozytem powstałym z wielu warstw, łączącym zdjęcie analogowe (ciało pokryte brązową farbą charakteryzatorską) z intensywną, manualną obróbką w Photoshopie. Praca powstała w latach 2006–2008, czyli w okresie, gdy narzędzia do morphingu twarzy i ciała były jeszcze prymitywne w porównaniu z dzisiejszymi sieciami GAN-owymi – cała transformacja została wykonana ręcznie, piksel po pikselu.
Tytuł i klucz intertekstualny
Tytuł bezpośrednio odwołuje się do filmu Jeana Roucha Moi, un Noir (1958) – etnograficznego dokumentu o młodych Afrykańczykach z Treichville, którzy w weekendy nazywali siebie Edward G. Robinson, Lemmy Caution, Tarzan. Rouch pokazał, jak kolonialne kino stało się dla nich jedynym miejscem, w którym mogli „być kimś”. moRgan odwraca wektor: to nie wykluczony wchodzi w skórę uprzywilejowanego, lecz uprzywilejowana (biała kobieta z Europy Środkowo-Wschodniej) wchodzi w skórę wykluczonego (czarny mężczyzna). Jest to gest świadomie odwróconej kolonialnej fantazji.
Trans-substancjacja 2.0 – kluczowe pojęcie
Praca jest jednym z najwcześniejszych w sztuce polskiej świadomych realizacji cyfrowej trans-substancjacji – nie metaforycznej, lecz dosłownej. Artystka nie „udaje” czarnego mężczyzny, nie zakłada maski. W warstwach cyfrowych jej substancja (ciało, płeć, rasa) zostaje naprawdę przemieniona. W teologii trans-substancjacja oznacza zmianę substancji przy zachowaniu przypadłości; tutaj zmiana substancji tożsamościowej dokonuje się przy zachowaniu ciągłości autorskiego „ja”. Stąd określenie „2.0” – aktualizacja średniowiecznego cudu do warunków medium cyfrowego.
Forkowanie tożsamości
Użycie terminu „fork” (z GitHuba) jest precyzyjne: artystka traktuje własne ciało jako repozytorium źródłowe i tworzy jego publiczny, równoległy fork – wersję czarną i męską. Fork w kulturze open-source nie jest kradzieżą ani podróbką; jest legalnym, twórczym rozgałęzieniem. W ten sposób moRgan unika klasycznego zarzutu kulturowego zawłaszczenia: nowy podmiot nie jest „fałszywy”, jest autonomiczną, równoprawną gałęzią tego samego drzewa tożsamości.
Kompozycja i symbolika wizualna
- Frontalna, ikoniczna poza (skrzyżowane ramiona, spojrzenie prosto w obiektyw) – klasyczny portret władcy lub ikony bizantyjskiej, ale w centrum stoi ciało, które właśnie wyszło poza własne granice.
- Czerwone tło z liśćmi poinsecji (gwiazda betlejemska) pełni funkcję macicy-ekranu: symbol narodzin nowego podmiotu postludzkiego. Czerwień to jednocześnie krew, menstruacja, ofiara i toksyczność rośliny – przekroczenie nigdy nie jest niewinne.
- Brak dekoracji, biżuterii (poza cienkim łańcuszkiem) i rekwizytów – czysta obecność nowego ciała będącego samym sobą.
Kontekst cyberfeminizmu i wczesnego transhumanizmu
W 2006–2008 pojęcia „postgender” i „trans-racial” nie funkcjonowały jeszcze w sztuce. Pracę można czytać jako kontynuację linii cyberfeminizmu Sadie Plant i Donny Haraway (kobieta jako tkaczka sieci, hakerka własnego ciała) oraz jako antycypację płynnej ontologii Rosi Braidotti. moRgan wykonuje posthumanizm dosłownie: ciało zostaje zredukowane do nośnika danych, skóra do interfejsu, tożsamość do tymczasowego klastra parametrów podlegających dowolnej rekonfiguracji.
Polityczność gestu
W polskim kontekście lat 2000., gdy dyskurs o rasie i płci był niemal nieobecny w sztuce, Moi le Noir jest gestem radykalnym i samotnym. Artystka nie prosi o pozwolenie na przekroczenie granic – wykonuje je jednostronnie, bez prawa powrotu. Jednocześnie unika pułapki „białego zbawiania”: nie mówi w imieniu czarnych mężczyzn, lecz mówi „jestem nim” – tym samym uniemożliwiając klasyczną krytykę zawłaszczenia.
Znaczenie historyczne
Praca powstała ponad dekadę przed powszechnym użyciem deepfake’ów, filtrów rasowych i dyskusją o „digital blackface”. W 2006 roku była aktem czystej spekulacji ontologicznej. Dziś, w dobie awatarów neuronowych i płynnych tożsamości w metawersie, okazuje się profetyczna.
Moi le Noir nie ilustruje posthumanizmu ani cyberfeminizmu. Wykonuje je – ręcznie, piksel po pikselu – w czasie, gdy prawie nikt jeszcze nie wiedział, że takie wykonanie jest możliwe.
